Beata Kozian: Kurier podjął się próby utworzenia panteonu lubelskich naukowców. Uczelnie stosując różne kryteria zaproponowały kandydatury swoich uczonych. Pan profesor w liście przesłanym do naszej redakcji zauważył, że listy te są niepełne, ponieważ pominięto tych, którzy osiągnęli największy sukces, mierzony kryteriami od lat stosowanymi w nauce.
-W panteonie Kuriera przeważają naukowcy, którzy mają wybitne osiągnięcia w działalności pozanaukowej. Ich talentom organizacyjnym Lublin zawdzięcza między innymi powstanie nowych kierunków studiów, wydziałów, a nawet całych uczelni. Za pracę na rzecz lokalnej społeczności należy im się szacunek i podziw, ale nie mylmy działalności wspierającej naukę z samą nauką i nie pomijajmy tych, którzy wyróżniają się w działalności sensu stricte naukowej. Na przykład profesor Stanisław Hałas z UMCS i profesor Edward Soczewiński z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie należą do nielicznych lubelskich naukowców, którzy mają w swoim dorobku publikacje w "Nature"- jednym z najlepszych czasopism naukowych świata. Profesor Mieczysław Jaroniec, który przepracował na UMCS ponad 20 lat, a teraz mieszka i pracuje w USA, może się poszczycić ponad 14 tys. cytowań, co daje mu prawdopodobnie najlepszy wynik w historii lubelskiej nauki i miejsce w pierwszej dziesiątce najczęściej cytowanych polskich uczonych wszech czasów. (W 1986 i 1991 roku Szwedzka Akademia Nauk zapraszała go do grona osób nominujących kandydatów do Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - przyp. red.).
Czy wskaźnik cytowań lub publikacje w cenionych czasopismach to obecnie najpoważniejsze miary dokonań naukowych?
- Od ponad 50 lat naukometria analizuje różne sposoby mierzenia dokonań naukowych poszczególnych uczelni, jednostek badawczych czy naukowców. Nie wypracowano algorytmu, który pozwoliłby, na przykład, jednoznacznie stwierdzić, czy lepszym uczonym jest Kowalski czy Nowak. Spośród różnych przeanalizowanych parametrów Impact Factor oraz liczbę cytowań uznano za zdecydowanie lepsze od pozostałych. Przetrwały one próbę czasu i oparły się krytykom, pomimo pewnych wad i ograniczeń.
A jakie jest ich znaczenie w lubelskim środowisku naukowym?
- Wskaźnik cytowań jest na pewno znany większości lubelskich naukowców. Ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym wyraźnie zaleca przeprowadzenie analizy publikacji i cytowań każdego kandydata, ubiegającego się o tytuł profesora. Każdy wydział i uczelnia musi co roku dołączyć spis swoich publikacji do sprawozdania z działalności składanego w ministerstwie. Ale poza tymi "przymusowymi" sytuacjami IF i liczba cytowań są raczej objęte swoistym tabu.
Dlaczego?
-Rozkład liczby cytowań jest bardzo nierównomierny: około 20 procent naukowców zbiera 80 procent wszystkich cytowań, a na pozostałych 80 procent uczonych przypada jedynie 20 procent cytowań. Podobne proporcje występują także w małych grupach. W radach wydziału zasiadają obok siebie naukowcy, których liczby cytowań różnią się dziesięcio-, a nawet stukrotnie. Trudno się dziwić naukowcom, którzy mają niewiele cytowań, że niechętnie poruszają ten temat, a ich wypowiedzi na temat wskaźników naukometrycznych są krytyczne i lekceważące. Również naukowcy, którzy mają dużo cytowań, nie podkreślają swoich osiągnięć, aby nie narazić się swoim kolegom, a zwłaszcza przełożonym.
Chce Pan Profesor powiedzieć, że sprawdzone parametry oceny przegrywają w świecie nauki z powodu komplikowania się relacji międzyludzkich?
- Każdy chce wypaść jak najlepiej. Cała lubelska czołówka pod względem liczby cytowań to obecni lub byli pracownicy UMCS i Uniwersytetu Medycznego plus pojedyncze osoby z Politechniki Lubelskiej. Nie udało mi się znaleźć ani jednego naukowca z czterocyfrową liczbą cytowań na innych lubelskich uniwersytetach. Przypuszczam, że uczelnie, które mają niewiele cytowań nie zechcą ujawnić szczegółowych danych. Raczej będą się chwaliły innymi osiągnięciami i przekonywały siebie i innych, że cytowania i wskaźnik IF wcale nie są takie ważne.
Skoro jednak ten wskaźnik ma tak istotne znaczenie, to nasze uczelnie nie mogą udawać, że on nie istnieje. Powinny raczej wszelkimi sposobami zachęcać naukowców do ciekawych prac i publikowania wyników?
- Obecnie uczelnie skupiają się na zdobyciu 6 lub 12 uprawnień do doktoryzowania. Ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005 roku reguluje nazewnictwo uczelni. Te, które już mają, lub w ciągu najbliższego roku zdobędą 12 uprawnień - zostaną uniwersytetami bez przymiotnika lub uniwersytetami technicznymi, a te które zdobędą 6 uprawnień - zostaną uniwersytetami tzw. przymiotnikowymi lub politechnikami. Oczywiście, chodzi nie tylko o nazwę, ale przede wszystkim o rozdział pieniędzy z ministerstwa. O cytowaniach ani o IF ustawa nie mówi. Teoretycznie uczelnia może więc uzyskać wysokie dotacje z ministerstwa przy kompletnym braku liczących się publikacji. Również ocena parametryczna jednostek naukowych, od której wyników zależy finansowanie badań, w małym stopniu bierze pod uwagę jakość publikacji, przyznając tyle samo punktów za publikacje o wysokim i niskim IF oraz całkowicie pomijając cytowania.
Czy zmiana prawa byłaby impulsem do większej troski o jakość uprawianej nauki?
- Samym prawem niczego się nie zmieni, potrzebna jest zmiana myślenia. O sile ośrodka naukowego stanowią pojedyncze, wybitne jednostki, a nie armia średniaków. Lubelskie środowisko stać na wypromowanie kilku liderów, ale nie pięćdziesięciu.
Czy to zrobi?
-Wątpię. Prawdopodobnie zbyt wielu widziałoby w tej roli samych siebie. Tymczasem rzetelność i doniosłość prowadzonych badań naukowych nie zawsze idą w parze z medialną popularnością.






Komentarze (11)
Jak na świecie ocenia się naukowców
Na ugorze polskiej nauki zaniedbywanej od lat co jakiś czas odzywają się głosy naukowych Rejtanów głoszących potrzebę odnowy. Tyle tylko, że padają one w pustkę, ponieważ nikt lub niewielu jest rzeczywiście zainteresowanych zmianami. Politycy zajmują się analizą słupków poparcia, profesura utrzymaniem przywilejów, pracownicy naukowi dorabianiem na boku itp. Przykłady można mnożyć i w mojej ocenie polska nauka pikuje w dół, co nie jest przeszkodą aby od czasu do czasu załamać ręce w teatralnym geście typu "świat nam ucieka" itp.
Na zmiany się nie zanosi.
Jak na świecie ocenia się naukowców
M. Kosmulski powinien jednak dodać, że wspólczynnik oddziaływania czasopism (Impact Factor) czy liczba cytowań (można również wymienic: wspólczynnik Hirscha, czy też zmodyfikowany współczynnik Hirscha) stosowane być mogą do oceny "jakości pracy naukowej" w tzw. "twardej nauce" ("science"). W przypadku np. nauk humanistycznych są one mało przydatne (aby nie powiedzieć: całkiem na nic). Ponadto IF wiądących w danej dziedzinie czasopism zależy od ilości osób w niej pracujących. Dlatego też "Lancet" będzie miał o wiele wyższy IF niż np. "Molecular Physics", podobnie "Physical Review Letters", czy "Nano Letters" mają IF-y o wiele wyższe, niż najlepsze pismo gleboznawcze "Soil Science Society of America Journal".
Nie jestem zbytnim entuzjastą powszechnego stosowania powyższych wskaźników jako jedynych kryteriów oceny jakości pracy naukowej. Powinny być one brane pod uwagę - ale łącznie z wielona innymi kryteriami. Tu można skopiować metody oceny stosowane w zagranicznych centrach, np. KFA Juelich, NBS (lub z National Labs.), z Sandia Nat. Labs, etc.
Odnośnie tworzenia "panteonu". Jestem zdania, że _nie powinny_ sie w nim znaleźć osoby aktywne naukowo. Natomiast rację ma M.K. zauważając, że wśród proponowanych kandydatów jest bardzo niewiele osób, które odniosły rzeczywisty sukces w światowej nauce ("twardej nauce"). Ma tez rację mówiąc "rzetelność i doniosłość prowadzonych badań naukowych nie zawsze idą w parze z medialną popularnością". Rozumiem media, bo ilu redaktorów bedzie miało pojęcie o co chodzi w badaniach pt. "quasicrystals of decagonal order in one-component monolayers", choćby wyniki były publikowane w pismach o bardzo wysokim IF? Za to wszyscy będą "znali się", cmokali z zachwytu i komentowali projekt "Potecjał naukowy XXX", pomimo że powstały raport jedynie spowodował zuzycie papieru (i przyczynił się do globalnego ocieplenia!). Panowie Redaktorzy! Pisząc o nauce ("twardej") zerknijcie od czasu do czasu do baz danych Web of Science (UMCS z pewnością umożliwi Wam dostęp), zerknijcie na strony domowe zakładów/grup badawczych. Wtedy zapewne przekonacie się, że Wasza wiedza o "nauce w Lublinie", czy "kto jest kim" - ale w nauce światowej, jest całkime marna.
Jak na świecie ocenia się naukowców
Szanowny Panie Profesorze Kosmulski,
Jako byly pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie (18 lat stazu pracy w Instytucie Zywienia i Higieny Zwierzat), a obecnie Uniwersytetu Wageningen w Holandii (20 lat stazu pracy)chcialbym wyrazic swoje jednoznaczne utozsamianie sie z Pana pogladem na temat oceny naukowcow biorac za podstawe Impact Factor oraz liczbe cytowan. Tutaj w Holandii nie ma habilitacji, a tytul profesorski jest okresowo (a nie dozywotnio)przypisany stanowisku szefa instytutu. Pomimo tego, poziom naukowy w Wageningen University and Research Centre przerasta zdecydowanie poziom naukowy na UP w Lublinie czy gdziekolwiek w Polsce.
Na zakonczenie chcialbym Pana takze poinformowac, ze ja chociaz nie posiadam tytulu Profesora z polskiej nominacji, to jako doktor nauk rolniczych uzyskalem czterocyfrowa liczbe cytowan. Moje dokonania naukowe w nauce swiatowej nie sa jednak naglasniane w mojej macierzystej Alma Mater, chyba glownie z powodow, ktore Pan nakreslil w swoim wywiadzie.
Pozostaje z wyrazami szacunku,
Dr Zdzislaw Mroz
Senior Scientist
Wageningen University and Research Centre
Animal Sciences Group Lelystad
Jak na świecie ocenia się naukowców
Powoływanie się na podstawę oceny pracy naukowej jako IF czyli liczba cytowań jest jednym z przykładów istniejących obecnie organizacji spółdzielni cytowań, ( taka jest prawda). Dochodzi do absurdu kiedy czytam publikację naukową na 2 strony treści z liczba cytowań publikacji sięgająca 80-150 rodzi się tutaj pytanie? Czy ta publikacja zawiera coś nowego, czy jest tylko kompilacją słów zawartych w cytowanych publikacjach. Szanowny Panie zejdźmy na ziemię i do oceny kadry naukowej na uczelniach technicznych wprowadzimy wymierne wartości , jakie przyniosły konkretne rozwiązania opracowane przez te osoby i zastosowane w przemyśle czy gospodarce. Takie rozwiązania były by bardziej konkretne i dadzą odpowiedź czy dana osoba pracuje naukowo, czy rozwija naukę nikomu nie potrzebną , tylko dla cytowań. Popieram Pana Zdzisława Mroza że profesor to powinien być tylko okresowy tytuł na stanowisku a nie patent na mądrość jak jest to w Polsce przyjęte, bo wielokrotnie tytuł profesora ukrywa niewiedzę szczególnie profesora omnibusa . ( ma tytuł a nie ma wiedzy konkretnej wiedzy technicznej jak miałem się możliwość przekonać
Jak na świecie ocenia się naukowców
To już się na Politechnice dzieje, nowy prorektor ds. nauki mający bardzo dobry dorobek naukowy taki system oceny właśnie wprowadza:
http://miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,6088739,PL__Granty_badawcze_tylko_dla_pracowitych.html
Jak na świecie ocenia się naukowców
dr. Kosmulski, jak to się mówi - ma łeb, ale na jego wykładach ( poniedziałek 8.00! ) zdarzyło mi się kilka razy zasnąć, potem już nie chodziłem
Jak na świecie ocenia się naukowców
Drodzy czytelnicy Kuriera
Po raz kolejny musze się dzielić z wami kolejną bolesną informacją ,ze przypuszczono kolejny atak na jedną z pryncypiów naszego niepowtarzalnego tak bogatego w Noblistów nieomylność posiadaczy stopnia doktora habilitowanego . Otóż w Profesor Kosmulski, zaapelował o to by dorobek oceniać przez ten impast factor , cytowania i liste filadelfiańską No co za szczyt ciemnoty , ksenofobi , kołtuństwa i zaścianka. To takie nie europejskie. Widocznie prof. dr hab. Profesor Kosmulski, nie wie że, nauka i szkolnictwo wyższe w Polsce jest oparte na 5 niepodważalnych i integralnych podstawach jakimi są: habilitacja, zatrudnieniowa polityka prorodzinna, rodzinne dziedziczenie katedr, wielo-etatowość samodzielnych pracowników nauki oraz zdolność sprawowania stanowisk kierowniczych przez samodzielnych pracowników nauki do momentu dobrowolnego położenia się na katafalk oraz transparentne przyznawanie grantów. A najważniejsza jest habilitacja bo warunkuje istnienie 4 pozostałych wspaniałych podstaw . A kto nie ma habilitacji jest nikim .
Wskazane wystąpienie jest poważnym bluźnierstwem raniącym najgłębiej cała filozofię, teologię i dogmatykę i egzegezę naszego niepowtarzalnego tak bogatego w Noblistów sytemu naukowego. Jak można odbierać tak godność wybitnym uczonym żadając od nich tego by publikowali w czasopismach z tej ich listy filadelfiańskiej i co ten ich impakt faktor mają . Jak można mówić to do pomazańców Wielebnej Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. Wszak że stopień dr habilitowanego od stopnia radzieckiego doktora nauk pochodzi , a ten pochodzi od Wielkiego Językoznawcy. A to tak jak by od samego Boga pochodził. Jak można taki numer kolegom zrobić . Facet idzie chyba na emeryturę , chyba bo po tym na reelekcję nie ma co liczyć na tej Politechnice . Ale brońmy się; przed tymi faszystami co świętości nie znają liczę na szczególnie . Pan prof. dr hab. Profesor Kosmulski, powinien myśleć pozytywnie .Winien wesprzeć moją autorską kampanię na rzecz Ustawy o dziedziczeniu stopnia dr hab. Nauki w Polsce na pierwszego potomka płci męskiej, - która została już przyjęta z aplauzem i entuzjazmem przez wielu intelektualistów , humanistów, myślicieli i erudytów z KRASP i CKK . Wszak Pan Prezydent prof. dr hab. Lech Kaczyński w swej wiekopomnej wypowiedzi z czerwca bieżącego roku do kwiatu polskiej nauki powiedział bardzo wyraźnie że: uczelnia to republika arystokratyczną. Tam prawa wszelkie ma ktoś, kto ma habilitację, natomiast profesorowie to jest arystokracja. Z tego wynika ,ze i reszta jest niczym bo nie ma habilitacji . Koniec kropka i leżenie bykiem do emerytury .Tym obostrzeniom powinni podlegać adiunkci którzy są niczym bo nie maja habilitacji. I tylko oni . Zresztą , Jakieś 15 lat temu , błagałem na kolanach : Michała ( tego co ostatnio PZPN zaczął naprawiać i piłce nożnej teraz robi ) , Mariana, Kajetana i Łukasza oraz Tadka i Gutka oraz innych intelektualistów , humanistów, myślicieli i erudytów z KBN, KRASP i CKK by nie wpuścili tej Listy Filadelfiańskiej i tego impast faktora , co oni tam na zachodzie mają . Tam na zchodzie nauka leży - przecież tam nie ma habilitacji .Tam nie odbyło się żadne kolokwium habilitacyjne. To się tam zawali.
Wasz prof. dr hab. Józef Beton,
Jak na świecie ocenia się naukowców
Profesor ma racje i co z tego. Prawda jest taka . Ze wszystko sie wali a sprzęt się dekapitalizuje. A system oparty na: habilitacji , feudaliźmie i bezkarnosci samodzielnych i łapownictwie (rózne formy)twa . I zasada jest prosta - habilitacje robią dzieci profesorskie lub ich pociotki. Albo ładne obrotne panie przez blow job itd. Na UMCS mają być przesłuchania po nowym roku kto nie zrobi habilitacji to won. Ale jak nie masz wejść i dojsć to nic z tego- habilitacji nie zrobisz . Zebyś miała i 20 publikacji z IF. A jak masz dojscia to i 0 publikacji z IF ci nie przeszkodzi. Około 1/3 habilitacji na kierunkach mat-fiz-biol-chem-med-rol to ludzie z 0-3 publikacji z listy filadelfijskiej. W warunkach USA-Canada-GB - nawet by w liceach nie uczyli . A unas są promotorami doktoratów. Posmiechowisko. Kazdy ze swojego wydzialu zna takie kariery. A posród humanistow to tragedia , bo tam polityka. I co robić.
Jak na świecie ocenia się naukowców
> adiunktka z Univ. | Data: 05.01.09, 12:09:33:
"Około 1/3 habilitacji na kierunkach mat-fiz-biol-chem-med-rol to ludzie z 0-3 publikacji z listy filadelfijskiej."
Nie jest to prawdą w przypadku chemii, wystarczy sprawdzić nazwiska z listy: http://www.umcs.lublin.pl/articles.php?aid=1490&mid=25&mref=2996
i porównać z http://zatoka.icm.edu.pl/sci. Co prawda w kilku przypadkach są to kiepskie pisma (ale "z listy"...)
Upieram się, że przyjęcie liczby cytowań oraz liczby prac w pismach z LF jako jedynego kryterium oceny byłoby błedem (a, chwaląc się, mam jedną z wyższych w Lublinie ilość prac w pismach z LF, zazwyczaj z wysokimi IF oraz jedną z najwyższych ilość cytowań). Istnieje wiele dodatkowych kryteriów: staże zagraniczne, lista umiejętności, zaproszone referaty/wykłady w znanych ośrodkach/konferencjach, współpraca z wieloma zespołami, książki wydane przez światowe wydawnictwa - nie mówiąc o osiągnięciach "praktycznych" (patenty, wdrożenia, wzory użytkowe, etc.)
Jak na świecie ocenia się naukowców
Flanelka przestań! Bierz się do roboty, przestań udawać gwiazdę nauki lubelskiej. A ta twoja "lista umiejętności" to co ma na pierwszym miejscu? :-)
1 – 2 >
Na górę