KULTURA 20.11.2002

Bond, Schulz i Puchatek

BRACIA QUAY Bliźniacy biologiczni i artystyczni. Fot. ESFILMOWY DUET BRACI QUAY W LUBLINIE

Stephen i Timothy Quay to legenda filmu animowanego. Legendę tę niewątpliwie utrwaliła ich wizja „Ulicy Krokodyli”. Obecność braci w Lublinie na obchodach Schulzowskich, to wydarzenie. Problem jedynie z tym, że nie wszyscy widzowie oglądający zestaw siedmiu filmów artystów działających w Londynie potrafili zaakceptować ich dzieła.

Można nawet zaryzykować twierdzenie, że gdyby rzeczywiście fascynująca ,,Ulica Krokodyli” z 1986 r., została pokazana na początku projekcji w Chatce Żaka widownia przy następnych dziełach znacznie by się przerzedziła. Wasz sprawozdawca wstyd się przyznać chętnie też zrejterowałby z kina, bo taka uderzeniowa dawka mrocznych wizji braterskiego duetu jest po prostu trudna do zniesienia.
Quayowie, którzy są twórcami niezależnymi i tylko jeden film ,,In Absentia” do muzyki Stockhausena zrobili na zamówienie BBC, nieopatrznie przyznali się, dlaczego tworzą takie a nie inne dzieła. Powiedzieli, że one bardzo podobają się na festiwalach filmów animowanych. Powszechnie wiadomo, że gros prac na takich imprezach to eksperymenty. Element zaskoczenia odbiorców jest tu bardzo ważny, a to Timothy i Stephen opanowali mistrzowsko. Trzeba tu jednak przyznać, że sami bracia osobami mrocznymi nie są. Spotkanie z nimi, bardzo dobrze tłumaczone przez Małgorzatę Sady, okazało się nader interesujące i sympatyczne.
Dowiedzieć się można było m.in. co następuje:
Na ,,Ulicę Krokodyli” trafili dzięki angielskiemu tłumaczowi, który był posiadaczem praw do Bonda, ,,Kubusia Puchatka” i Schulza. – Uznaliśmy, że to zabawna kombinacja – stwierdzili ze śmiechem.

Muzykę do większości dzieł tworzy obecny na spotkaniu Lech Janowski ,z dawnej poznańskiej Orkiestry Ósmego Dnia. Muzyka jest zawsze pierwsza. Jest, jak mówią, krwiobiegiem filmu. – Gdy poprosiliśmy Lecha o stworzenie muzyki do ,,Ulicy”, zadziwił nas, bo nie widział wcześniej żadnego naszego filmu, a wszedł w nasz klimat i skomponował muzykę bardzo szybko, od maja do sierpnia – podkreślają.
Quay Brothers. Tak są podpisywane filmy. Tak występują publicznie, starając się nie eksponować imion. Na pytanie, który za co odpowiada przy tworzeniu, padła dowcipna odpowiedź: On zaczyna od lewej strony, ja od prawej i staramy się spotkać w środku.
Pytani przez Kurier, czy po tych mrocznościach nie oglądają potajemnie MTV, odrzekli, że nie mają tej stacji w domu, ale zrobili dla niej jedną realizację.
W sumie spotkanie i postrzegane po nim już z innej perspektywy filmy, stały się ciekawym doświadczeniem i interesującym dopełnieniem artystycznej części Schulzowskich obchodów „W ułamkach zwierciadła”.



Wyślij e-mail do autora

Andrzej Molik





Drukuj | Wyślij

Wykop.pl iconGwar.pl iconLinkr.pl iconDigg icondel.icio.us iconNewsvine iconYahoo MyWeb iconGoogle icon
Na góręNa górę

Komentarze

Wyświetlanie Sortowanie

Na góręNa górę

(c) by Polskapresse. Wszelkie prawa zastrzeżone.