Quayowie, którzy są twórcami niezależnymi i tylko jeden film ,,In Absentia” do muzyki Stockhausena zrobili na zamówienie BBC, nieopatrznie przyznali się, dlaczego tworzą takie a nie inne dzieła. Powiedzieli, że one bardzo podobają się na festiwalach filmów animowanych. Powszechnie wiadomo, że gros prac na takich imprezach to eksperymenty. Element zaskoczenia odbiorców jest tu bardzo ważny, a to Timothy i Stephen opanowali mistrzowsko. Trzeba tu jednak przyznać, że sami bracia osobami mrocznymi nie są. Spotkanie z nimi, bardzo dobrze tłumaczone przez Małgorzatę Sady, okazało się nader interesujące i sympatyczne.
Dowiedzieć się można było m.in. co następuje:
Na ,,Ulicę Krokodyli” trafili dzięki angielskiemu tłumaczowi, który był posiadaczem praw do Bonda, ,,Kubusia Puchatka” i Schulza. – Uznaliśmy, że to zabawna kombinacja – stwierdzili ze śmiechem.
Muzykę do większości dzieł tworzy obecny na spotkaniu Lech Janowski ,z dawnej poznańskiej Orkiestry Ósmego Dnia. Muzyka jest zawsze pierwsza. Jest, jak mówią, krwiobiegiem filmu. – Gdy poprosiliśmy Lecha o stworzenie muzyki do ,,Ulicy”, zadziwił nas, bo nie widział wcześniej żadnego naszego filmu, a wszedł w nasz klimat i skomponował muzykę bardzo szybko, od maja do sierpnia – podkreślają.
Quay Brothers. Tak są podpisywane filmy. Tak występują publicznie, starając się nie eksponować imion. Na pytanie, który za co odpowiada przy tworzeniu, padła dowcipna odpowiedź: On zaczyna od lewej strony, ja od prawej i staramy się spotkać w środku.
Pytani przez Kurier, czy po tych mrocznościach nie oglądają potajemnie MTV, odrzekli, że nie mają tej stacji w domu, ale zrobili dla niej jedną realizację.
W sumie spotkanie i postrzegane po nim już z innej perspektywy filmy, stały się ciekawym doświadczeniem i interesującym dopełnieniem artystycznej części Schulzowskich obchodów „W ułamkach zwierciadła”.

Andrzej Molik






Komentarze
Na górę